Jeden już odleciał. Pozostała trójka czeka na swoją kolej.
Dzieje się to w pobliżu Wareham, w koronach 30-metrowego drzewa. Miesiąc temu te ptaki nawet nie widziały wyraźnie, ale teraz samica 6T6 już odleciała. Jako pierwsza ze swojego potomstwa nauczyła się latać, opuszczając swój oddział we wtorek o 16:00 czasu brytyjskiego.
Jest to część programu ponownego zasiedlenia prowadzonego przez Birds of Pole Harbor, projektu, który po latach prób w końcu stał się rzeczywistością. W kwietniu para CJ7 i 022 zagnieździła się trzeci rok z rzędu. Złożyli cztery jaja. Wszystkie wykluły się bezpiecznie. 1 lipca działacze na rzecz ochrony przyrody wspięli się nawet na wysokość około 30 metrów, aby obwiązać i zważyć pisklęta. Ciężka praca dla małych ptaków. Prawdopodobnie wszystkie to kobiety.
Co dalej, gdy pierwszy ptak już odleciał?
Założyciel organizacji Paul Morton twierdzi, że to nie koniec. W rzeczywistości 6T6 prawdopodobnie powróci. Orły są bardzo przywiązane do źródeł pożywienia. Prawdopodobnie będzie wracać do rodziców trzy do czterech razy dziennie przez cały miesiąc, aby otrzymać darmowe jedzenie. Po co ryzykować samotne polowanie, gdy bufet jest otwarty?
Ale nie zostaną długo. Prawdziwa migracja rozpocznie się na przełomie sierpnia i września. Młode ptaki opuszczą Dorset. Udadzą się na południe, aż do Afryki Zachodniej. Tam spędzą kilka lat, rosnąc i dojrzewając, zanim powrócą tu w celu rozmnażania.
Póki co leci 6T6. Obserwują ją siostry i bracia. Drzewo jest wysokie, wiatr jest silny.
Ochrona nie polega na ratowaniu ich przed wszystkim; chodzi o to, aby dać im wystarczające szanse, aby mogli samodzielnie wystartować.
Gniazdo pozostaje puste tylko przez chwilę. Zasadniczo jest pełen potencjału i czeka, aż inni dogonią lidera. A może nie. Natura rzadko przestrzega ścisłych harmonogramów.





















