Zraniony. Nie według twoich upodobań, ale aż do ramion.
Długie obiektywy stałoogniskowe to drogie elementy składowe zapewniające boską jakość. Ale nie mają zoomu. Na scenę wkracza Canon RF 100-300mm f/2.8L. Czekaj, tu jest napisane 100-300. Dzięki temu przysłona jest otwarta na poziomie f/2,8 dla wszystkich ogniskowych. Tego chcą profesjonaliści.
Teraz spójrz na cenę.
10 500 dolarów. Wow. To nie jest miejsce dla tych, którzy w weekendy chodzą z aparatem. To jest dla tych nielicznych, którzy zarabiają na swoich fotografiach. Kupiliśmy go, aby sprawdzić, czy wydajność była warta bólu w portfelu.
Projekt i styl
Łatwe.
Jak na swoją klasę jest zaskakująco lekki. Lżejszy niż Sigma 60-600mm Sport. Tak naprawdę to może być najlżejszy obiektyw f/3.8 na rynku w tym zakresie ogniskowych. Zoom jest wewnętrzny, więc się nie rozciąga i nie wygląda głupio. Sprawia wrażenie kompaktowego. Zrównoważony.
Jednak następnego dnia bolały mnie ramiona.
Firma Canon zabezpiecza obiektyw przed kurzem i deszczem. Za tę cenę można się tego spodziewać. Powłoka pochłania odblaski podczas śniadania. Żadnych upiornych odbić. Po prostu trwały i wytrzymały obiektyw z serii L, który śmierdzi drogim plastikiem i magnezem.
Wszędzie guziki. Zestaw standardowy: przełączanie AF/MF, stabilizacja (IS) wyłączona/włączona. Jest też selektor trybu stabilizacji.
- Tryb 1 do fotografowania statycznego
- Tryb 2 do panoramowania
- Tryb 3 dla chaotycznie poruszających się obiektów
Jest przełącznik „wstępnego ustawiania ostrości”. Z góry skupiasz się na konkretnym punkcie. Czy tam rozgrywa się akcja? Przełącz przełącznik. Gotowy. Lub skonfiguruj go jako funkcję niestandardową. Cokolwiek jest dla Ciebie wygodniejsze.
Dlaczego to tak dużo kosztuje? Żadnych rewolucyjnych technologii. To tylko inżynieria. Wewnętrzny zoom, profesjonalna ochrona przed warunkami atmosferycznymi, mały rozmiar. Firma Canon zebrała wszystkie funkcje premium w jednym pakiecie.
Jakość obrazu
Piękne.
Kropka. Zdjęcia są ostre jak brzytwa. Czysty. Praktycznie nie ma żadnych wad. Na krawędziach występują pewne zniekształcenia, ale Lightroom naprawi je dwoma kliknięciami. Jeśli nie jesteś pikselistą i porównujesz zdjęcia obok siebie, nie zauważysz tego. Aberracja chromatyczna? Zniknął. Winietowanie? Nieobecny.
Pióra są podkreślone. Rzędy wełny oddzielone.
Kremowy bokeh. Miękki. Rozmycie f/2.8 doskonale oddziela ptaka od tła.
Testowaliśmy wszystkie kombinacje. Przysłona od f/2.8 do f/11 dla ogniskowych 100, 200 i 300 mm. Liczby opowiadają nudną, ale wymowną historię. Dla 100 mm otwarta przysłona jest normalna. Przymknij do f/5,6, a kontrast na tym skorzysta. Dla ogniskowych 200 i 300 mm najlepsza jest otwarta przysłona.
Ostrość w centrum.
Przy otwartej przysłonie jest bardziej miękka na brzegach. Ostre rogi pojawiają się przy f/8. Czy to ma znaczenie? Na wolności nie. Twój obiekt znajduje się pośrodku. Zamazane rogi nie psują kadru.
Praktyczność
f/2.8 pozostaje otwarte. Oznacza to długie czasy otwarcia migawki. Dobra wiadomość dla zamrożonego ruchu. Dobra wiadomość w przypadku słabego oświetlenia o świcie lub w pomieszczeniach zamkniętych.
100-300 mm to za mało dla małych wróbli oddalonych o milę. To jest świetne dla koni. Świetne na sawanny. Świetne na areny wewnętrzne.
Brak zmiany obiektywu oznacza, że przegapisz mniej chwil. Kurz pozostanie na zewnątrz. Deszcz też.
Dodaj konwerter 1,4x i wyjdzie 140-420mm. Dodaj 2x, a otrzymasz 200-600 mm. Asortyment można rozszerzyć bez konieczności zakupu nowej poprawki.
Stabilizacja obrazu również pomaga. Canon ocenia go na 5,5 stopnia. Jeśli założysz go na korpus IBIS, taki jak EOS R, będzie jeszcze lepiej. Bardziej stabilny wizjer. Ostrzejsze zdjęcia z ręki.
Podsumowanie
Oto problem.
Obiektyw otrzymuje 5 gwiazdek. Nie kupuj tego.
Sprzeczne z intuicją? Tak. Nisza? Absolutnie. Matematyka boli. Czy chcesz 300 mm przy f/2,8? Możesz kupić stary obiektyw EF z adapterem. Tani.
Jeszcze lepiej, kup korpus aparatu Canon R1. Zaoszczędzone pieniądze wykorzystaj na zakup używanego stałoogniskowego i telekonwertera. Może dostaniesz 70-200 za różnorodność.
Zaoszczędzisz tysiące.
100-300 pozwala zaoszczędzić jeden krok: wymianę szkła. Czy wygoda jest warta sześciocyfrowej różnicy? A może to po prostu próżność w przypadku torby na obiektyw?





















