Siedem filmów, dla których wynaleziono technologię

0
3

Siedzimy przez trzy godziny w Avatar: The Way of Water lub pokręconym uniwersum Spider-Man: No Way Home i po prostu bierzemy oprawę wizualną za oczywistość. To magia, prawda? Nie bardzo. To jest inżynieria. Wiele z nich jest nowych, drogich i niezwykle specyficznych. Największą uwagę przyciąga oczywiście grafika komputerowa. Ale podwodne kamery do przechwytywania ruchu? To ukryta waga ciężka. Innowacja jest siłą napędową tych hitów. Zawsze tak było.

To, że mamy teraz mikrochipy, nie oznacza, że ​​filmowcy na nie czekali. Nigdy tego nie robią. Na długo przed erą cyfrową reżyserzy przyjrzeli się problemowi i powiedzieli: „Potrzebuję maszyny, która jeszcze nie istnieje”. Tak to stworzyli. Nie czekali na pozwolenie. Nie czekali na aktualizację oprogramowania. Wymyślili narzędzia, dzięki którym obraz działa.

Oto siedem filmów, w których technologia stała się zwrotem akcji.

„Podzielony świat” (1917) i pierwsze kroki kina podwodnego

Zacznijmy od samego początku. Od samego początku. 1917 „The Gulf Between” D.W. Griffitha wymagał czegoś, czego nigdy wcześniej nie zrobiono. Chciał kręcić filmy pod wodą. Nie w misce z wodą w studiu. Prawdziwy materiał filmowy w oceanie.

Jaki jest problem? Aparaty nie lubiły wody. Nawet w małych ilościach. Dlatego zespół Griffitha musiał wynaleźć pierwszą wodoodporną obudowę aparatu. Wykorzystali komorę ze szklanymi płytami, hermetycznie zamkniętą w wodoszczelnym pudełku. Była nieporęczna. Ryzykowny. Ale pracowała.

„Nie istniała jeszcze potrzebna technologia, więc filmowcy stworzyli potrzebne narzędzia”.

To jest wzór. Nie dostosowujesz się do technologii. Zmuszasz technologię do dostosowania się do Twojej wizji. „Podzielony świat” dał nam pierwsze prawdziwe podwodne kino. Nie było to ładne jak na dzisiejsze standardy, ale stało się możliwe, ponieważ ktoś zdecydował, że „nie” nie wchodzi w grę.

Dlaczego Technicolor nie był pierwszym filmem kolorowym

Wyobrażasz sobie Czarnoksiężnika z krainy Oz i widzisz Technicolor. To logiczne. Najbardziej wirtuozowskim zastosowaniem tej technologii pozostaje obraz muzyczny z 1939 roku. Ale chronologia staje się myląca, gdy się na tym zatrzymasz. Technicolor zadebiutował w 1917 roku. Pionierem tego procesu był film Way Physicist The Gulf Between.

Tragedia konserwacji filmów? Nie zachował się ani jeden kompletny egzemplarz.

Pozostał złotym standardem Hollywood aż do lat pięćdziesiątych XX wieku. Następnie władzę przejęły nowe technologie filmów kolorowych firmy Kodak. To przejście nie było nagłe. To było nieuniknione.

Jak „Piosenkarka jazzowa” obaliła stereotyp kina niemego

Śpiewak jazzowy (1927) to pierwszy w historii kina „mówiący” film. Ta etykieta utknęła nie bez powodu. Był to pierwszy film pełnometrażowy z zsynchronizowanym, nagranym wcześniej dźwiękiem. Przed tym uznanym dziełem reżyserskim Alana Croslanda widzowie polegali na napisach końcowych dialogów. O oprawę muzyczną zadbali muzycy występujący w teatrze. Na żywo. Każdego wieczoru.

Croslen zmienił zasady gry.

Oto haczyk. Nagrany wcześniej dźwięk występował tylko we fragmentach utworu. Dialogom nadal towarzyszyły napisy. Ale wzór został ustalony. Właściwie każdy kolejny film zapożyczał ten plan.

Branża zmieniła kurs z dnia na dzień.

Często pomijany jest jeden szczegół. Główny aktor Al Jolson występuje w czarnym makijażu. Jest to praktyka obecnie powszechnie uznawana za niedopuszczalną. Techniczny kamień milowy filmu nie wymazuje tego kontekstu. To jest tutaj. Niewygodny. Prawdziwy.

Dlaczego Metropolis wciąż nawiedza fantastykę naukową

Metropolis (1927) ukazało się w tym samym roku. Epicki film Fritza Langa nie miał dźwięku. Ale miała wizję. Skala. Dystopijny pejzaż miejski, który wydawał się żywy.

To oczywiście film niemy. Ale obrazy krzyczą.

Lang zbudował scenografię, która przyćmiła aktorów. Mechanizmy pulsowały. Podział społeczny między robotnikami a elitami nie był tylko zaplanowany. Był architektem. To nie był tylko film. Taki był plan cyberpunku, zanim pojawił się ten termin.

Redakcja była bezlitosna. Efekty specjalne? Przełom na swoje czasy. Ray Harrison obejrzał ten film w kinie i postanowił zostać animatorem.

Czy wytrzyma próbę czasu?

Niektóre tempo wydaje się powolne jak na współczesne standardy. Fabuła dotyczy robota Maria. Nie uwierzysz, jak centralnie gra robot. Jednak język wizualny pozostaje bezkonkurencyjny. Zadaje duże pytania dotyczące technologii i człowieczeństwa. Pytania, które wciąż pozostają aktualne.

Jak Metropolis zbudowało swoje miasto bez dźwięku

W Metropolis nie było żadnego dźwięku. Przynajmniej na serio. Arcydzieło Fritza Langa z 1927 r. milczało i ukazało się w tym samym roku, w którym Al Jolson po raz pierwszy otworzył usta w „Śpiewaku jazzowym”. Brak innowacji dźwiękowych? To sprawiło, że wizualizacje krzyczały głośniej.

Film Langa nie tylko pokazywał miasto. Zbudował to.

Był to pierwszy film, w którym miniaturowe modele przedstawiały rozległą metropolię. Ale same modele są statyczne. Aby je ożywić, zespół zastosował proces Schüfftanna. Metoda ta, nazwana na cześć operatora Eugena Schüfftanna, umożliwiła umieszczenie prawdziwych aktorów w miniaturowych światach. Połączył namacalne z maleńkim. W rezultacie powstał język wizualny, który przez dziesięciolecia wpływał na fantastykę naukową.

„King Kong” i sztuka animacji miniaturowej

Przejdźmy szybko do roku 1933. Jak sfilmować olbrzymią małpę wspinającą się na Empire State Building? Nie z grafiką komputerową. Nie masz takiej technologii.

Używasz animacji poklatkowej.

Firma King Kong wdrożyła to podejście, starannie przesuwając obiekty fizyczne na niewielkie odległości. Zrób zdjęcie. Przesuń obiekt o milimetr. Wykonaj następny strzał. Powtarzaj, aż ruch stanie się płynny. Następnie łączysz tego animowanego potwora z żywymi aktorami.

Wymaga to sporej przebiegłości.

Do stworzenia tła twórcy filmu wykorzystali obrazy matowe. Zastosowali podwójną ekspozycję klatek. Zastosowali podwójne matowanie znane jako proces Williamsa. Zastosowali nawet bipacking, czyli jednoczesne naświetlanie dwóch rolek filmu w jednym aparacie, metodę zwaną procesem Dunninga.

Czy „King Kong” to wszystko wymyślił? Nie. Proces Williamsa pojawił się w 1922 roku w filmie Wild Honey. Jednak pod kierownictwem reżyserów Merriana K. Coopera i Ernesta B. Schedsacka oraz operatorów Eddiego Lindena, Vernona Walkera i J.O. Taylor i King Kong połączyli te odmienne techniki.

Stworzyli fantastyczną historię.

Magia nie tkwiła w jednym nowym wynalazku. Była ich kombinacją.

„Obywatel Kane” i rewolucja w głębi ostrości

1941 Orson Welles przybywa z Obywatelem Kane’em.

Film złamał zasady, które wszyscy uważali za niezmienne. Jedna z głównych zmian? Fotografia z głębokim skupieniem.

Zamiast rozmywać tło, aby kierować wzrok widza, Welles i operator Gregg Toland utrzymali wszystko w ostrej ostrości. Pierwszy plan, środek, tło. Wszystko jest jasne. Wszystko jest widoczne.

Wymagało to mocnych soczewek. Wymagało to jasnego oświetlenia, które podkreślało film. Zmusiło to redaktorów do ponownego przemyślenia sposobu pracy z ujęciami. Jeśli wszystko jest widoczne, widz wybiera, gdzie patrzeć.

Zmieniło to sposób opowiadania historii na ekranie. Kamera nie dyktowała już narracji poprzez płytką głębię ostrości. Widzowie mają teraz swobodę wyboru. Chaotyczna, genialna wolność.

Zmienił się wizualny język kina. Ponownie.

Głębokie skupienie i narodziny współczesnej wizji kinowej

Orson Welles miał 25 lat. Dwadzieścia pięć lat odkąd napisał, wyprodukował, wyreżyserował i zagrał w Obywatelu Kane’u. Brak siwych włosów nie przeszkodził mu w zmianie wyglądu filmów. On i operator Gregg Toland wynaleźli głębokie ogniskowanie. Toland nazwał to „panfokusem”. Dzięki temu wszystko w kadrze pozostało ostre. Od pierwszego planu do tła. W ten sam sposób, w jaki Twoje oczy widzą świat.

Przed rozpoczęciem zdjęć do Kane’a Toland spędził dwa lata na dopracowywaniu obiektywów i oświetlenia. Chciał, aby aparat imitował ludzki wzrok.

„Dzięki funkcji panoramowania aparat, podobnie jak ludzkie oko, widzi od razu całą panoramę, wszystko jest wyraźne i realistyczne”.

Ten cytat wyjaśnia wszystko. To nie była tylko sztuczka. To był nowy sposób patrzenia.

Pierwszy całkowicie cyfrowy film fabularny to brytyjski eksperyment

Zapomnij na chwilę o umiejętnościach aktorskich Boba Hoskinsa. Sprawdź jego reżyserię dla Rainbow (1996). Jest to pierwszy film fabularny, jaki kiedykolwiek powstał w całości w formacie cyfrowym. Żadnego celuloidu. W ogóle.

Zdjęcia kręcono w Montrealu w Quebecu. Używali kamer Sony Solid State Electronic Cinematography. Każdy etap był cyfrowy. Instalacja. Efekty specjalne. Dźwięk. Dotknął filmu dopiero na samym końcu. Gotowy plik cyfrowy przenieśli na taśmę 35 mm, aby kina mogły go wyświetlać. To był jedyny analogowy moment w jego życiu. To dziwny punkt zwrotny w historii. Cyfrowy duch nawiedzający analogowy projektor.

Jak Gwiezdne Wojny na zawsze zmieniły aktorstwo

Mroczne widmo (1999) jest wyśmiewane. Ludzie nienawidzą Jar Jar Binksa. Ale jaka za tym stoi technologia? Rewolucyjny.

Jar Jar był jednym z pierwszych głównych zastosowań technologii przechwytywania ruchu. Aktor zakłada garnitur. Kamery śledzą ruchy. Komputery renderują animowaną postać. Ahmed Najlepiej zagrał Jar Jar. Poruszał się. Komputer narysował.

Ta metoda przyjęła się. W ten sposób tworzymy teraz postacie nieludzkie. Andy Serkis jest tutaj największym nazwiskiem. Znacie go jako Golluma z „Władcy Pierścieni”. Albo jak King Kong. Albo jak Najwyższy Przywódca Snoke z Gwiezdnych Wojen. Jest twarzą tej technologii.

Co ciekawe, najbardziej znienawidzona postać w Gwiezdnych Wojnach przedstawiła narzędzie napędzające Golluma. Ironia? Może. Postęp? Zdecydowanie.

Postprodukcja to miejsce, w którym dzieje się magia

Największe zmiany w kręceniu filmów nie dokonują się na planie. Dzieje się to w montażowni. Justin Guerrieri jest montażystą Legionu samobójców i W pogoni za szczęściem. Pamięta tę zmianę.

Kiedyś wycinałeś fizyczny film. Dosłownie. Nożyczki i taśma. Potem pojawiły się systemy nieliniowe Avid. Przejście to nastąpiło w latach 90. Zanim kariera Guerrieriego naprawdę nabrała rozpędu.

A teraz? Mówimy o oprogramowaniu do efektów wizualnych. Po efektach. Maja. Mikser. Houdiniego. Te narzędzia są wszędzie. Używają ich profesjonaliści. Używają ich hobbyści.

„Prawie każdy film i program telewizyjny wykorzystuje obecnie efekty wizualne”.

To nie tylko superbohaterowie latający po niebie. To małe rzeczy. Usuń kawałek taśmy z podłogi. Napraw błąd oświetlenia. Próg wejścia zniknął. Oprogramowanie jest tanie. Poziom konsumenta.

Oznacza to, że kolejna wielka rzecz nie będzie dziełem Disneya. To nie będzie kontynuacja Gwiezdnych Wojen. Może pochodzić od niezależnego filmowca w jego garażu. Albo od amatora z laptopem. Znajdują nowe sposoby hakowania narzędzi cyfrowych. To tu jest przyszłość.

Druk 3D przejmuje rekwizyty

Rekwizyty nie są już tym, czym były wcześniej. Druk 3D zmienia projektowanie scenerii. Często taniej jest wydrukować rekwizyt niż kupić oryginał. Po co wydawać tysiące na przedmiot w stylu vintage, skoro można go wydrukować za ułamek kosztów?

Granica między technologią cyfrową a fizyczną zaciera się. Najpierw aparaty cyfrowe. Następnie przechwytywanie ruchu. Teraz dekoracje drukowane w 3D. Narzędzia stają się coraz mniejsze. Tańsze. Bardziej dostępne.

Kto będzie z nich dalej korzystał?

Попередня статтяKtórzy aktorzy oprócz Daniela Day-Lewisa zdobyli wiele Oscarów dla najlepszego aktora pierwszoplanowego?