Antarktyczny lodowiec Doomsday traci ostatnią ścianę ochronną. Masa lodowa, która od dawna stanowi barierę przed ciepłą wodą oceaniczną, zaczyna się zapadać. Stanie się to w najbliższej przyszłości – być może już w tym roku.
Thwaites już się topi. Ale to ta masa lodu trzymała go w miejscu. Teraz to wsparcie jest niszczone. Robert Larter, geofizyk z Brytyjskiego Instytutu Badań Antarktycznych, twierdzi, że faktycznie napisał zawiadomienie o śmierci masy lodowej. Kieruje brytyjską częścią międzynarodowej grupy badawczej Thwaites Study Group. To wspólny wysiłek amerykańskich i brytyjskich naukowców, mający na celu zbadanie tego szybko zmieniającego się lodowca.
Zniszczenie konstrukcji
Zdjęcia satelitarne pokazują, że pęknięcia stają się coraz większe. Masa lodowa jest oddzielona od głównego lodowca. Wydaje się kruchy.
Gdy ostatni kawałek lodu się zapadnie, lód znajdujący się za nim prawdopodobnie zacznie się szybciej topić. Larter zauważa, że części lodowca już zaczęły się topić z powodu osłabienia masy lodowej. Ramy utrzymujące go w miejscu znikają.
Czy to wina ciepłej wody? Tak.
Ciepła woda z głębin Oceanu Południowego wdziera się do kontynentalnej masy lodowej. Pomaga to stopić lód od dołu.
Zaczęło się w połowie XX wieku. Źródło wody znajduje się na głębokości setek metrów, ale woda dociera do korzeni lodowca. Wywołane przez człowieka zmiany klimatyczne zmieniają przepływ wiatrów nad lodowcem. Wiatry te powodują zmiany w prądach oceanicznych. Jest to złożony łańcuch przyczynowo-skutkowy, ale związek jest oczywisty: wiatr rozprzestrzenia ciepło, a ciepło z kolei przyczynia się do topnienia masy lodowej.
Odpowiedni pseudonim?
Początkowo badaczom nie spodobała się ta nazwa. „Doomsday” brzmi jak przepowiednia przyszłości. Larter przyznaje, że sprzeciwiali się tej nazwie, gdy projekt rozpoczął się osiem lat temu.
Ale dane nadal się gromadzą. Teraz uważa, że ten pseudonim jest odpowiedni. Lodowiec najprawdopodobniej zniknie całkowicie.
Gdy?
Nikt nie wie tego na pewno. Modelki się nie zgadzają. Czas zdarzenia pozostaje nieznany. Wszyscy uczestnicy projektu oczekują kontynuacji procesu rekolekcji. Ale żeby przewidzieć prędkość w następnym stuleciu? Niemożliwe. Jest za dużo niepewności.
Małe zmiany, duże konsekwencje
W tym miejscu trudno jest to wyjaśnić. Globalny poziom mórz podnosi się o około 4–4,5 milimetra rocznie. Wydaje się to nieistotne. Ale nawet niewielki wzrost poziomu morza może zmienić wszystko w miejscach, w których występuje. Na przykład w Miami, Bostonie i San Francisco. Budujemy na dziś, ale planujemy przyszłość.
Nie trzeba katastrofalnego wzrostu poziomu morza, aby stracić swoją własność. Wystarczy zmiana częstotliwości incydentów. Od rzadkich do zwykłych.
Zniszczenie masywu lodowego widać na zdjęciach satelitarnych. Ale prawdziwa historia kryje się w reakcji ogromnego lodowca znajdującego się za nim.
Zobowiązania
Nie da się tego naprawić za pomocą celów zerowej emisji netto do 2050 r. Jeśli Larter ma rację – a najprawdopodobniej ma rację – utrata masy lodowej jest nieunikniona. Thwaites dodałby 65 centymetrów (około 26 cali) do światowego poziomu mórz. To ogromny wzrost.
Co jest gorsze:
Thwaites położone jest na klifach położonych głęboko poniżej poziomu morza. Znajdują się tam również sąsiadujące z nim masy lodowe. Utrata Thwaites zdestabilizuje całą masę lodową Antarktyki Zachodniej. Całkowity wzrost poziomu morza wyniesie ponad 3 metry.
Czy stanie się to wkrótce?
Nie. To nie będzie problem dla naszych wnuków. Być może dla wnuków. Ale lód nadal się porusza. Mur ochronny zostaje zniszczony. I nie da się tego przywrócić.





















